Dla Aarona McKenny to starcie z niepokonanym Etinosą Olihą to coś więcej niż walka. To domknięcie klamry, którą zaczął zaciskać, gdy jako 16-latek wraz z ojcem Fergalem i bratem Stephenem ruszał na podbój amerykańskich ringów. Sobotni wieczór na gali Zuffa Boxing to moment prawdy, na który Irlandczyk harował przez ostatnią dekadę.
McKenna nie ukrywa, że ostatnie miesiące były dla niego frustrujące. Po kapitalnej wygranej z Liamem Smithem, utknął w martwym punkcie, mijając się w ringu z Carlosem Adamesem. Teraz jednak, pod egidą Zuffa Boxing, ma pewność – nadchodzą duże, 50-procentowe walki. „To już nie jest czekanie. To jest czas na zdobycie pasa” – deklaruje 28-latek, który szlify zbierał w surowych, meksykańskich salach East LA, ucząc się tam każdej brudnej sztuczki i techniki walki w półdystansie.