To był wieczór triumfu w Dublinie! W długo oczekiwanym pojedynku o wakujący tytuł IBF w wadze średniej, niepokonany Aaron McKenna zdeklasował Włocha Etinosę Olihę. Po 12 zaciętych rundach, sędziowie nie mieli wątpliwości, punktując 118-110, 117-111 i 116-112 na korzyść Irlandczyka. To zwycięstwo nie tylko przyniosło mu mistrzowski pas, ale także zakończyło frustrującą przerwę od kwietnia 2025 roku, kiedy to ostatni raz widzieliśmy go w akcji, pokonującego Liama Smitha.
Sześćdziesięciotrzocalowy McKenna, choć nominalnie w tej samej kategorii, wyglądał na znacznie większego w ringu, co od samego początku stanowiło wyzwanie dla Olihy. Pierwsza runda była spokojna, ale już w drugiej McKenna odnalazł swój rytm, precyzyjnie trafiając długim lewym prostym i potężnym prawym hakiem na korpus. Włoch, widocznie zmagający się z szybkością i rozmiarami Irlandczyka, w trzeciej rundzie poczuł smak twardego prawego podbródkowego, lądując na linach.
McKenna kontrolował walkę z dystansu, ale był również skuteczny w zwarciu. Oliha próbował odgryzać się w piątej rundzie, zadając dwa celne haki, jednak Irlandczyk natychmiast odpowiedział, przebijając się przez gardę rywala. Nic nie było w stanie powstrzymać McKenny, który od dawna czekał na tę szansę przed własną, gorąco dopingującą publicznością. W siódmej rundzie jego proste ciosy siały spustoszenie, a zręczne uniki czyniły go niemal nieuchwytnym. Irlandczyk bawił się boksem, budując solidną przewagę, a w ósmej rundzie, z opuszczonymi rękami, tańczył wokół rywala, serwując mu kolejne lewe proste.
W dziewiątej rundzie McKenna ruszył po nokaut, spychając Olihę na liny i serwując mu serię potężnych ciosów, w tym sprytny podbródkowy. Włoch, choć ranny, heroicznie przetrwał. W dziesiątej rundzie kolejna kanonada ciosów sprawiła, że Oliha znów był w tarapatach, ale pokazał niebywały hart ducha, idąc dalej. Ostatnia, dwunasta runda to był prawdziwy bokserski festiwal, z publicznością na nogach, która oczekiwała nokautu. Agresywne podejście McKenny otworzyło drogę dla Olihy, który zdołał nawet lekko zranić Irlandczyka prawą ręką. To jednak nie wystarczyło, by odebrać McKennie zasłużone zwycięstwo i pas IBF. Aaron McKenna to teraz kluczowa postać w wadze średniej, a jego nazwisko będzie się liczyć!