To miał być łatwiejszy wieczór dla Abdullaha Masona (21-0, 18 KO), ale Albert Bell (28-1, 9 KO), który wskoczył do rozpiski w zastępstwie za Joe Cordine, postawił twarde warunki. 22-latek z Cleveland przez długi czas wyglądał na przegranego, ustępując 33-letniemu rywalowi na kartach punktowych – sędziowie widzieli 106-103 i 107-102 dla mistrza, ale wielu obserwatorów miało zupełnie inne zdanie.
Kiedy zmęczenie zaczęło dopadać Bella, Mason ruszył do ataku. Dwa nokdauny w finałowym starciu załatwiły sprawę. Sędzia Mark Nelson machnął rękami po 45 sekundach 12. rundy. Mason przyznał po walce: „Wiedziałem, że przegrywam na punkty, więc poszedłem na całość”. To był prawdziwy test dla młodego mistrza, który udowodnił, że potrafi wyciągnąć walkę z ognia.