Szczere wyznanie czy kolejna wymówka?
Po pamiętnej nocy w Nowym Jorku, gdy Andy Ruiz Jr posłał na deski Anthony'ego Joshuę i sięgnął po pasy królewskiej dywizji, jego kariera zamiast rozkwitnąć, zaczęła wyhamowywać. Od tego czasu pięściarz z kłopotliwą regularnością tłumaczy swoje potknięcia oraz gorszą dyspozycję w kolejnych występach.
Brak dyscypliny i własny reżim treningowy
W najnowszej wypowiedzi były czempion przyznał, że w okresie po zdobyciu tytułów zabrakło mu odpowiedniego rygoru ze strony szkoleniowców, a proces przygotowawczy opierał głównie na własnych decyzjach. Andy Ruiz Jr stwierdził, że w praktyce sam pełnił rolę swojego trenera, co odbiło się na braku odpowiedniej kondycji i formy taktycznej w starciach z czołówką.
Choć kibice wciąż pamiętają jego błyskawiczne ręce z pierwszej walki z Joshuą, to brak twardej ręki w narożniku oraz problemy z dyscypliną poza ringiem sprawiły, że Meksykanin od dłuższego czasu nie potrafi nawiązać do tamtego sukcesu.