Anthony Joshua (29-4, 26 KO) nie gryzie się w język. Po tym, jak Tyson Fury próbował wyciągnąć go do ringu po swojej wygranej z Arslanbekiem Makhmudowem, Joshua skwitował to krótko: „Kontrakty nie były podpisane”. Teraz, po przejściu przez piekło osobistej tragedii w Nigerii, AJ szuka spokoju i formy u boku Oleksandra Usyka w Walencji.
„Muszę poczuć się jak za dawnych lat. Destrukcyjny, nieustraszony” – przyznaje 36-letni pięściarz. Joshua stawia na kondycję bokserską, a nie na siłownię dla szpanu. 25 lipca w Jeddah podejmie Kristiana Prengę. To ma być przetarcie przed wielką wojną z Furym. „Jestem gospodarzem. Jeśli chce, niech przyjedzie do Jeddah” – rzuca wyzwanie AJ. Stary lew boksu wraca na ring, by znów siać postrach.