Bokserska sprawiedliwość czy biurokratyczny młyn? Odwołanie De Los Santosa odrzucone! | Boxing24

Prawdziwy cios prosto w serce nadziei! Komisja Sportowa Stanu Nevada (NSAC) odrzuciła apelację Edwina De Los Santosa (17-3, 15 KO) w sprawie jego kontrowersyjnej porażki przez nokaut w drugiej rundzie z Jose „Rayo” Valenzuelą. Decyzja, która budzi pytania, ale jednocześnie stawia twarde granice w świecie bokserskich reguł.

Zaledwie w czerwcu tego roku bokserski świat był świadkiem elektryzującego starcia pomiędzy Edwinem De Los Santosem (17-3, 15 KO) a Jose „Rayo” Valenzuelą. Pojedynek, który miał być główną atrakcją gali Zuffa Boxing w Las Vegas, zakończył się kontrowersyjnym nokautem w drugiej rundzie na niekorzyść De Los Santosa. Bokser z Dominikany natychmiast zaprotestował, twierdząc, że Valenzuela zadał mu cios, gdy ten był już na deskach ringu, co uniemożliwiło mu podniesienie się przed doliczeniem do dziesięciu przez sędziego Thomasa Taylora.

Jednakże, jak często bywa w boksie, przepisy są bezwzględne. Komisja Sportowa Stanu Nevada, w odpowiedzi na apelację menedżera De Los Santosa, Adriana Clarka, powołała się na stanowe zasady, które jasno podkreślają niepodważalną swobodę decyzji sędziego jako jedynego arbitra w takich sprawach. Dyrektor wykonawczy komisji, Jeff Mullen, cytował regulacje stanowiące, że „Sędzia jest wyłącznym arbitrem pojedynku, a jego decyzje w egzekwowaniu zasad, orzekaniu fauli czy przerywaniu walki nie mogą być unieważnione, chyba że stanowe przepisy stanowią inaczej, po wysłuchaniu przed komisją”. De Los Santos wcześniej znokautował Valenzuelę w trzeciej rundzie ich pierwszego starcia w 2022 roku, co tylko podgrzewało atmosferę przed rewanżem.

Po serii lewych sierpowych, które wstrząsnęły nim już w pierwszej rundzie, De Los Santos padł na deski w drugiej, po kombinacji zakończonej potężnym prawym. Gdy tylko znalazł się na macie, Valenzuela uderzył go jeszcze lewym, który jednak sędzia Taylor uznał za „miękki” i niewpływający na zdolność De Los Santosa do kontynuowania walki. Menedżer Clark, choć rozczarowany, zdaje się akceptować surowość biurokracji. „Cóż, rozumiem to. Thomas [Taylor] nie zdołał ochronić zawodnika, a NSAC musi stać za swoim sędzią i jego błędem” – przekazał BoxingScene. – „Musimy iść dalej. Edwin musi wygrać i polować na ‘Rayo’ w rewanżu w 2027 roku. Takie jest życie”. Bokserski ring nie wybacza, a zasady, choć czasem brutalne, muszą być przestrzegane.