Świat boksu, jak zawsze, huczy od plotek i zakulisowych rozgrywek. Tym razem w centrum uwagi znalazł się młody król wagi ciężkiej, Daniel Dubois (23-3, 22 KO), którego zespół przechodzi kolejną rewolucję. Sam Jones, charyzmatyczny doradca i licencjonowany matchmaker British Boxing Board of Control, ogłosił właśnie swoje rozstanie z mistrzem WBO.
Jones dołączył do ekipy Dubois na początku bieżącego roku i, co tu dużo mówić, ich współpraca szybko zaowocowała historycznym zwycięstwem nad Fabio Wardleyem i zdobyciem upragnionego mistrzowskiego pasa. Jednak, mimo zapowiedzi rewanżu, który ma być ogłoszony na październik, Jones, nieposiadający licencji menadżerskiej, zdecydował się ustąpić, przyznając, że nie czuł się „panem sytuacji”. „Miałem dobry rok z Danem, po prostu zdecydowałem, że nie będę tego kontynuował” – przyznał Jones w rozmowie z TalkSport. „Daniel Dubois nie podejmuje decyzji za Daniela Dubois. To świetny dzieciak i fantastyczny wojownik, ale… usunąłem się z tej sytuacji. Nie byłem jej szefem, a nie jestem przyzwyczajony do bycia w takiej pozycji”.
Rozstanie Jonesa to zaledwie kolejny w długiej serii przetasowań w sztabie Dubois, który w ciągu dziewięciu lat kariery zawodowej wielokrotnie zmieniał trenerów. Wśród nich znaleźli się Martin Bowers, Shane McGuigan, Tony Sims i Mark Tibbs. Warto jednak podkreślić, że kiedy Jones dołączył do zespołu, podjęto decyzję o odejściu od trenera Dona Charlesa, by ten wrócił do akcji tuż przed wyzwaniem Wardleya. Od dawna szeptało się, że za tymi roszadami stoi nikt inny jak ojciec Daniela, Stan.
„Jego ojciec poprosił mnie o dołączenie do zespołu, co zakończyło się sukcesem w postaci zdobycia tytułu mistrza świata” – dodał Jones. „Nie doceniłem wtedy znaczenia Dona Charlesa, który jest kluczową częścią drużyny. Stan, jego ojciec, jest tam niezależnie od wszystkiego. To on podejmuje wszystkie decyzje i pociąga za wszystkie sznurki. Ale z moich obserwacji wynika, że Don Charles jest niezwykle ważny w sposobie, w jaki przekazuje instrukcje Danielowi”. Widać zatem, że na szczycie wagi ciężkiej, nawet największe gwiazdy, takie jak Daniel Dubois, nie zawsze mają pełną kontrolę nad własnym losem. Czy to niebawem odbije się na jego sportowych losach? Czas pokaże!