Callum Walsh przechodzi twardą próbę w Dublinie! Tyler Denny postawił wszystko na jedną kartę! | Boxing24

Co za wojna na Dublin's 3Arena! **Callum Walsh (17-0, 11 KO)**, irlandzki prospekt wagi średniej, pokonał doświadczonego **Tylera Denny'ego (21-5-3, 1 KO)** jednogłośną decyzją sędziów, ale zwycięstwo nie przyszło mu łatwo. Były mistrz Europy postawił Walshowi piekielnie trudne warunki, udowadniając, że do mistrzostwa świata jeszcze długa droga!

W Dublinie rozegrała się prawdziwa bitwa, która pokazała, że nawet najbardziej obiecujące talenty muszą stoczyć wojnę, by udowodnić swoją wartość. Callum Walsh, choć wyszedł z niej zwycięsko po dziesięciu rundach (96-90, 98-91 dwukrotnie), musiał zmierzyć się z zaciekłym oporem Tylera Denny'ego. Doświadczony Anglik, który w marcu sprawił problemy George'owi Liddardowi, tym razem zaskoczył i posłał Irlandczyka na deski już w pierwszej rundzie!

Zaczęło się dramatycznie. W ferworze walki, w pierwszej rundzie, Denny zepchnął Walsha, a ten, naiwnie oczekując interwencji sędziego, znalazł się na kolanach pod jego ciężarem. Choć było to raczej przepchnięcie niż czysty cios, sędzia zaliczył nokdaun, co było zimnym prysznicem dla młodego Irlandczyka. Walsh szybko się podniósł i błyskawicznie odpowiedział! Już na początku drugiej rundy, Denny sam znalazł się na deskach po perfekcyjnym lewym sierpowym Walsha, gdy wpadł bezpardonowo do przodu. Brytyjczyk natychmiast się podniósł i nie zamierzał rezygnować z presji.

Walsh co prawda popisywał się efektownymi kombinacjami i olśniewającą szybkością rąk, gdy tylko mógł pójść do przodu, ale Denny rzadko mu na to pozwalał. Weteran nieustannie nacierał, a choć jego ciosy nie zawsze dochodziły do celu, fizycznie mocno eksploatował Irlandczyka. W piątej rundzie Walsh wyglądał na zmęczonego, a Denny wykorzystywał jego chwilową słabość, przypierając go do lin. Na szczęście, w siódmej rundzie Walsh złapał drugi oddech i zranił Denny'ego lewym sierpowym, posyłając go na liny, a następnie zasypał serią haków, zanim gong zakończył jego atak. W dziewiątej rundzie obaj pięściarze wymieniali ciosy, Denny zadał lewy prosty, a Walsh odpowiedział prawym podbródkowym. Denny, świadomy, że na wyjazdowym terenie nie może liczyć na punkty, desperacko ruszył do ataku w ostatniej, dziesiątej rundzie, próbując za wszelką cenę znokautować rywala. Walczył do końca, ale to Walsh zadał ostatnie dwa mocne prawe haki, pieczętując swoje zwycięstwo.

Callum Walsh (17-0, 11 KO) zachował nieskazitelny rekord, ale ta walka była dla niego brutalną lekcją. Pokazała, że na drodze do światowych laurów musi jeszcze wiele poprawić, zwłaszcza w obronie i kondycji, by uniknąć takich niespodzianek. Ale bokserski świat pamięta tylko zwycięzców, a Walsh z pewnością dał z siebie wszystko!