Riyadh w Arabii Saudyjskiej szykuje się na prawdziwą bokserską ucztę, gdzie 31 października dojdzie do starcia Canelo Alvareza (61-2-2, 39 KO) z Christianem Mbilli (25-0, 21 KO), który po raz pierwszy będzie bronił swojego mistrzowskiego pasa WBC w wadze superśredniej. Ale jakby mało było emocji, w tle pojawia się intrygująca postać z obozu Terence'a Crawforda (41-0, 31 KO).
Anonimowy, ale ambitny partner treningowy "Buda" Crawforda, który sam pnie się w rankingach, wyraził głośno swoje zamiary. "Będzie siedział przy ringu, oblizując wargi", obserwując starcie Canelo z Mbilli, po czym ma zamiar "sprzątnąć" meksykańskiego giganta. To śmiała deklaracja, która dodaje pikanterii do i tak już gorącej walki.
Czy to tylko medialna zagrywka, mająca na celu zwrócenie uwagi na wschodzącego pięściarza, czy może autentyczna zapowiedź przyszłego wyzwania dla Canelo? Jedno jest pewne: w świecie boksu nic nie pozostaje bez echa, a takie prowokacje często zwiastują przyszłe, elektryzujące starcia. Canelo, znany z podejmowania najtrudniejszych wyzwań, z pewnością odnotował to ostrzeżenie.