Caracas, 1974: Gdy świat bał się Kena Nortona, George Foreman miał inne plany | Boxing24

26 marca 1974 roku, poranek w Caracas. Niewielu zastanawiało się nad wielkością George’a Foremana. Cała uwaga skupiała się na Kenie Nortonie - potężnym, niepokornym pretendentze, który zaledwie rok wcześniej złamał szczękę samemu Muhammadowi Alemu i dwukrotnie zafundował mu łącznie dwadzieścia cztery piekielnie ciężkie rundy.

Norton uchodził za człowieka, który mógł rozszyfrować każdego, a jego niewygodny styl i niszczycielska siła ciosu sprawiały, że był postrachem dywizji ciężkiej. Ludzie szeptali, że jeśli ktokolwiek ma szansę zatrzymać dominującego ówcześnie Foremana, to właśnie „Czarny Błysk”. Atmosfera w Wenezueli była gęsta od oczekiwania na brutalne starcie gigantów.

Nikt nie przypuszczał, że George Foreman (wówczas mistrz świata wagi ciężkiej) miał dla tej walki scenariusz, którego nikt nie był w stanie przewidzieć. Ten pamiętny wieczór miał stać się jednym z najbardziej jednostronnych i zaskakujących pojedynków w historii boksu, rzucając cień na reputację Nortona i wynosząc Foremana na jeszcze wyższy piedestał. Kiedy zabrzmiał pierwszy gong, brutalna prawda o tamtej nocy w Caracas miała dopiero uderzyć z pełną siłą.