W grze o największą walkę w brytyjskiej historii pojawił się nowy-stary gracz. Przedstawiciele Principality Stadium w Cardiff publicznie zadeklarowali gotowość do przyjęcia pojedynku Anthony'ego Joshuy z Tysonem Furym. Powód? Londyńskie Wembley wciąż nie potwierdziło, czy będzie w stanie nagiąć swoją sztywną godzinę policyjną (23:00) na potrzeby amerykańskiego prime-time’u.
Wymogi promotorów i Netflixa są jasne: start walki w środku nocy czasu brytyjskiego, by zmaksymalizować zasięgi za oceanem. Gospodarze obiektu w Cardiff nie mają z tym problemu. „Byłoby nam miło gościć tę walkę” – przekazał rzecznik WRU, podkreślając atuty obiektu, takie jak zamykany dach i świetna widoczność. Dla Joshuy to nie byłby debiut – na tym stadionie rozprawił się już z Carlosem Takamem oraz Josephem Parkerem. Piłka jest po stronie Wembley, ale zegar tyka coraz głośniej.