Już 18 lipca w San Bernardino, Suarez (18-0, 10 KO) wejdzie do ringu po pas WBO International w wadze junior lekkiej. Stawka jest jednak znacznie wyższa niż tylko regionalny tytuł. Filipińczyk ryzykuje swoją pozycję obowiązkowego pretendenta i upragniony rewanż z mistrzem WBO Emanuelem Navarrete.
„Jeśli przegram, to znaczy, że zrobiłem w karierze wszystko, co mogłem” – mówi bez ogródek 37-letni Suarez. Jego rywal, Manuel Avila (26-2-1, 9 KO), to niebezpieczny weteran, który na pewno nie przyjedzie do Kalifornii po wypłatę. Suarez, trenujący obecnie w Las Vegas pod okiem Erica Belangera, nie ukrywa, że „unfinished business” z Navarrete spędza mu sen z powiek.
Pamiętamy kontrowersje z maja ubiegłego roku – pierwotnie ogłoszono zwycięstwo Navarrete przez techniczny nokaut, ale po analizie wideo zmieniono decyzję na No Contest, uznając, że rozcięcie mistrza powstało po ciosie, a nie po zderzeniu głowami. WBO nakazało rewanż, ale opóźnienia zmusiły Suareza do podjęcia ryzyka z Avilą. Żołnierz Armii Filipińskiej idzie po swoje z honorem i determinacją.