Wybitny champion federacji WBA i WBO wagi słomkowej, Oscar Collazo, przeżył prawdziwy koszmar przed galą w kalifornijskiej Frontwave Arena. Kolejny dzień i kolejny potężny cios wizerunkowy dla bokserskiego biznesu. Collazo (14-0, 11 KO) miał bronić swoich trofeów w starciu z Neiderem Valdezem (15-3-3, 12 KO). Meksykanin wskoczył do walki w ostatniej chwili, zastępując niedoszłych rywali, Joeya Canoya oraz Luisa Castillo, którzy nie dostali wiz do USA. Od początku było wiadomo, że Valdez ma nikłe szanse na zrobienie wymaganych 105 funtów. Rzeczywistość okazała się jednak bezlitosna.
Podczas oficjalnej ceremonii Oscar Collazo wniósł na wagę 110,6 funta, natomiast pretendent bezczelnie przestrzelił limit, notując aż 111,2 funta! Efekt? Pasów WBO i WBA w stawce sobotniej walki wieczoru nie będzie. Pięściarze skrzyżują rękawice w kategorii muszej, a nagrodą pocieszenia ma być pas WBA International. To brutalna degradacja pojedynku, który miał być świętem wagi słomkowej. Krótka piłka – kibice zostali ograbieni z walki o pełne mistrzostwo.
Dla niepokonanego Portorykanina może to być jednak ostateczny impuls do pożegnania się z tą dywizją. Już wcześniej Collazo głośno zapowiadał, że jego potężna siła ciosu bez problemu przeniesie się wyżej. Mistrz patrzy z dużym apetytem na wygranego z lipcowej potyczki o pas WBC w wadze półmuszej pomiędzy Shokichim Iwatą a Erikiem Badillo. Jeśli nie to, Collazo planuje wielki skok do wagi muszej na zunifikowanego czempiona Ricardo Sandovala. Valdez, który w ostatnich dwóch latach lądował na deskach ciężko znokautowany aż dwukrotnie, będzie idealnym testerem nowej siły Portorykanina.