W ringu, który miał wynieść go na piedestał, Moses Itauma (12-1, 9 KO) doznał pierwszej zawodowej porażki, ulegając w dziewiątej rundzie przez TKO Filipowi Hrgoviciowi (18-0, 15 KO). Stawką był wakujący pas IBF wagi ciężkiej, który po zaciętym boju powędrował do Chorwata. Walka była rollercoasterem emocji - Itauma zdołał posłać Hrgovicia na deski już w drugiej rundzie, a początkowe etapy starcia zdawały się potwierdzać jego status wschodzącej gwiazdy.
Jednakże, jak zauważył Daniel Dubois (22-2, 21 KO), panujący mistrz WBO, doświadczenie i niesamowita odporność Hrgovicia okazały się kluczowe. „Filip pokazał niesamowitą odporność. Wrócił po nokdaunie w drugiej rundzie i konsekwentnie budował swoją przewagę, aż do wyczerpania Mosesa” - skomentował Dubois, podkreślając twardość chorwackiego olbrzyma.
Dubois, którego nazwisko często wymieniane jest w kontekście największych walk w królewskiej kategorii, doceniał zarówno talent Itaumy, jak i brutalną lekcję, jaką odebrał w starciu o mistrzostwo świata. „Moses ma ogromny potencjał, ale to była dla niego cenna nauka. Czasami, aby iść do przodu, trzeba zrobić krok w tył i wyciągnąć wnioski z porażki. Waga ciężka nie wybacza błędów, a Filip to bezlitośnie wykorzystał” - podsumował „Dynamite”, dając do zrozumienia, że Itauma wróci silniejszy.