Cud z jedną ręką! Szaleńcza walka Danny'ego Williamsa, która przeszła do legendy | Boxing24

Cud z jedną ręką! Szaleńcza walka Danny'ego Williamsa, która przeszła do legendy

W boksie zawodowym widzieliśmy już niemal wszystko, ale to, co wydarzyło się w październiku 2000 roku, wymyka się wszelkim prawom fizyki i medycyny. Danny Williams (21-1) stanął do walki o wakujący pas BBBofC w wadze ciężkiej przeciwko Markowi Potterowi (14-2). Nikt na widowni zgromadzonej na gali, gdzie głównym wydarzeniem było starcie Ricky'ego Hattona z Jonem Thaxtonem, nie spodziewał się, że to właśnie walka Williamsa przejdzie do absolutnej klasyki brytyjskich ringów.

Początek potyczki zwiastował chaos. Williams szybko stracił punkt za cios poniżej pasa, z kolei sędzia John Coyle błędnie uznał ewidentny nokdaun na korzyść Pottera za zwykłe poślizgnięcie. Prawdziwy dramat zaczął się jednak w trzeciej rundzie. To wtedy prawe ramię Williamsa drastycznie wyskoczyło ze stawu. Ręka stała się całkowicie bezużyteczna. 999 na 1000 pięściarzy natychmiast poddałoby walkę, chroniąc zdrowie. Williams odmówił jednak zejścia z pola bitwy.

Przez kolejne rundy Williams boksował wyłącznie lewą ręką, podczas gdy jego bark raz po raz wypadał i wracał na swoje miejsce. Potter zwęszył szansę, ruszając do zmasowanego szturmu, a poturbowany Williams łapał kolejne upomnienia i stracił dwa punkty w czwartej rundzie. Koniec wydawał się kwestią sekund. I wtedy, w szóstym starciu, wydarzył się cud. Williams, z wiszącym bezwładnie ramieniem, idealnie wyczuł wchodzącego do półdystansu rywala i odpalił potężny lewy podbródkowy. Potter padł na deski, wstał na dziewięć, ale Williams nie wypuścił tej szansy. Kolejne dwa nokdauny zmusiły arbitra do przerwania walki w czasie 2:41. Niemożliwe stało się faktem.