Delante Johnson (18-0, 8 KO) udowodnił, że wagi półśredniej w Cleveland nie odda nikomu. Po wejściu przy akompaniamencie rapera Chipa the Rippera, olimpijczyk z Tokio wziął się za robotę. Choć Christopher Guerrero (16-1, 9 KO) w czwartej rundzie mocno trafił prawym prostym, była to tylko chwila słabości gospodarza. Od siódmego starcia Johnson wrzucił wyższy bieg, bijąc celnie i z ogromną siłą. Sędziowie nie mieli wątpliwości – punktowali 100-92 i dwukrotnie 99-91 dla Amerykanina.
Znacznie mniej klarowna sytuacja miała miejsce w starciu Derica Davisa (12-0, 10 KO) z Carlosem Ramosem (18-5-1, 10 KO). Ramos, świetnie operujący kontrą, momentami kompletnie gasił zapędy faworyta. Choć Davis wygrywał rundy szóstą i siódmą, cały pojedynek był szermierką na styku. Ostatecznie sędziowie przyznali wygraną Davisowi (77-75, 78-74, 78-74), co po końcowym gongu wywołało spore poruszenie. Krótka piłka – wygrana jest, ale styl pozostawia spore pole do dyskusji.