To nie był łatwy wieczór dla Anthony’ego Joshuy (30-4, 27 KO). Choć ostatecznie brutalnie odprawił Kristiana Prengę w drugiej rundzie, to moment, w którym padł na deski, wstrząsnął kibicami. Wiele osób krzyczy: „szklana szczęka!”. Dillian Whyte, człowiek, który sam w 2015 roku poczuł moc pięści Joshuy, ma jednak inną teorię.
„To była kwestia mentalna, nie fizyczna” – twierdzi Whyte. Według niego, Joshua po traumatycznych wydarzeniach w życiu prywatnym – stracie przyjaciół w wypadku – nie był w ringu tym samym, wyrachowanym bokserem. Whyte, znający AJ-a jak mało kto, przewiduje, że nadchodzące starcie z Tysonem Furym może być ostatnim tańcem dla obu gigantów wagi ciężkiej. Jeśli obaj zdecydują się wtedy zawiesić rękawice na kołku, będzie to, jak sam mówi Whyte, „smutny dzień dla boksu”. Czy to już faktycznie zmierzch ery brytyjskich tytanów?