Stawka jest ogromna, a konflikt między Eddie Hearnem a Daną White’em osiągnął punkt wrzenia. Turki Alalshikh, który trzyma rękę na pulsie obu organizacji, zwołał obie strony do jednego stołu, by zakończyć „fuckery”, jak to nazwał sam Hearn. Główną kością niezgody pozostaje miejsce i promotor wielkiej bitwy wagi ciężkiej. Hearn ma już podpis Joshuy na kontrakcie na walkę w Anglii, podczas gdy White – przy wsparciu Nicka Khana z Zuffa – forsuje scenariusz amerykańskiego stadionu.
Hearn, świeżo po widowiskowej gali z udziałem Jarona „Bootsa” Ennisa, nie ukrywa sceptycyzmu wobec idei pokoju. „Nie jestem zainteresowany staniem w pokoju, gdzie wszyscy łapią się za ręce, bo gdy wyjdziemy, wszystko zacznie się od nowa” – ocenił surowo. Promotor zaznaczył jednak, że lojalność wobec Alalshikha jest fundamentem, przypominając, jak Saudyjczyk wymusił na branży organizowanie lepszych walk. Teraz, w cieniu rywalizacji z Zuffą, która chce wywrócić zasady Ali Act, czeka nas decydująca rozgrywka o przyszłość boksu.