„El Animal” przyznał, że musiał przyjąć mnóstwo ciosów od dynamicznego Itaumy, zanim w dziewiątej rundzie wykorzystał swoją szansę, zmuszając sędziego do przerwania pojedynku. „Szczerze mówiąc, Moses Itauma naprawdę dał mi popalić. To był niezwykle trudny pojedynek i byłem zaskoczony jego wytrzymałością oraz siłą. Ale wiedziałem, że muszę szukać swojej okazji i ostatecznie udało mi się go przełamać”, powiedział Hrgović w pomeczowej wypowiedzi.
Zwycięstwo nad utalentowanym Brytyjczykiem to nie tylko historyczny moment dla Chorwacji, która po raz pierwszy ma mistrza świata w królewskiej kategorii. To także nowa pozycja negocjacyjna dla Hrgovicia. „Wygrana z Itaumą daje mi więcej do powiedzenia. Jestem teraz mistrzem IBF i chcę, aby to przyszło z odpowiednią płacą i procentem ze sprzedaży PPV”, stanowczo zaznaczył nowy czempion.
Filip Hrgović (17-0, 14 KO) jasno deklaruje swoje ambicje unifikacyjne. „Nie interesują mnie łatwe walki. Chcę mierzyć się z najlepszymi i dążyć do unifikacji pasów. Moim celem jest bycie niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej, a teraz, z pasem IBF, mam do tego realną drogę. Oczekuję, że moi promotorzy zapewnią mi walki, które przyniosą mi nie tylko prestiż, ale i sprawiedliwe wynagrodzenie”, podsumował chorwacki pięściarz, który już teraz mierzy w kolejnych gigantów wagi ciężkiej.