Saga związana z walką stulecia w wadze ciężkiej trwa, a Eddie Hearn, promotor Anthony'ego Joshuy (29-3, 26 KO), rzuca nowe światło na sprawę. Według jego słów, szanse na to, że starcie z Tysonem Furym (35-0-1, 25 KO) odbędzie się na brytyjskiej ziemi, konkretnie na stadionie Wembley, wynoszą obecnie 50 na 50. Jest to o tyle istotne, że Matchroom wciąż opiera się przeniesieniu pojedynku do Stanów Zjednoczonych.
„Wembley to marzenie, ale musimy być realistami. Decyzja musi zapaść w przyszłym tygodniu, żebyśmy mogli ruszyć z pełną parą z promocją i logistyką” - powiedział Hearn. Wygląda na to, że obóz Joshuy stawia sprawę jasno, nie chcąc ustępować w kwestii lokalizacji na rzecz zagranicznych rynków, mimo potencjalnych korzyści finansowych.
Kibice w Wielkiej Brytanii z zapartym tchem czekają na rozwój wypadków. Od dawna pragną zobaczyć swoich bohaterów w domowej jaskini lwa, a Wembley byłoby idealnym miejscem dla takiego spektaklu. Czy stanowczość Matchroom oraz determinacja Joshuy doprowadzą do porozumienia w sprawie angielskiej lokalizacji, czy też walka ostatecznie znajdzie swój dom po drugiej stronie Atlantyku? Czas ucieka, a bokserski świat czeka na konkretne wieści.