Jahi Tucker (16-1-1, 7 KO) dorastał zaledwie 10 minut od miejsca, z którego wywodził się sam Mike Tyson. Przed sobotnią walką z Eurim Cedeno (14-0-1, 12 KO) w Barclays Center, 23-latek nie ukrywa, że to właśnie historia legendarnego mistrza wagi ciężkiej pcha go do przodu. „Widziałem, jak wyszedł z najgorszych sytuacji w latach 80., z piekła cracku w Nowym Jorku, i stał się tym, kim jest. To daje nadzieję, że wszystko jest możliwe” – mówi Tucker.
Tucker, który w ostatnim starciu w lutym znokautował Sonę Akale, podkreśla, że wcześniejsze porażki – jak ta z Niklausem Flazem czy remis z Francisco Danielem Veronem – były dla niego cenną lekcją. „To doświadczenie, za które zapłaciłem własną krwią. Teraz jestem innym zawodnikiem” – twierdzi pewny swego prospekt. Podczas gdy świat skupia się na Zayasie i Ennisie, Tucker chce w sobotę zgarnąć dla siebie show i udowodnić, że jest przyszłością nowojorskiego boksu.