Legitymujący się nieskazitelnym bilansem Jai Opetaia (30-0, 23 KO) nie zamierza zadowalać się półśrodkami. Mistrz federacji Zuffa w kategorii cruiser, powszechnie uznawany za najlepszego zawodnika globu w tej dywizji, stawia sprawę jasno. W tym sporcie liczy się tylko absolutna dominacja. Choć w tym roku Australijczyk pojawił się między linami zaledwie raz – w marcu pewnie wypunktował Brandona Glantona – jego głód sukcesu rośnie z każdym dniem.
Podczas wizyty na gali TKO w Waszyngtonie, leworęczny czempion zdradził plany na najbliższą przyszłość. „Odbyłem dzisiaj świetną rozmowę z moim zespołem. Chcemy zrealizować ten plan do końca roku, ewentualnie na początku przyszłego. Chcę wszystkich pasów. Jeśli któryś z mistrzów ma odwagę, walka jest bardzo łatwa do dogrania. Wystarczy się skontaktować” – deklaruje pewny siebie Opetaia.
Apetyt na walkę z Australijczykiem ma Chris Billam-Smith, który po ostatnim rozbiciu Ryana Rozickiego rzucił mu wyzwanie. Problem w tym, że Brytyjczyk nie ma pasów – swój tytuł WBO stracił wcześniej na rzecz Gilberto „Zurdo” Ramireza. Z kolei na horyzoncie majaczy potężny David Benavidez, który po zdemolowaniu wspomnianego Ramireza również rości sobie prawa do miana najlepszego w limicie do 200 funtów. Jeśli dojdzie do unifikacji, czekają nas nieprawdopodobne grzmoty. Krótka piłka.