Jared Anderson (16-1, 15 KO), przez wielu typowany na przyszłą gwiazdę wagi ciężkiej, zaskoczył świat boksu swoimi ostatnimi deklaracjami. Zaledwie 27-letni pięściarz, który w listopadzie będzie obchodził urodziny, ma już rozważać zakończenie kariery. To druzgocąca wiadomość dla fanów, zwłaszcza po tym, jak Anderson stoczył tylko jedną walkę od czasu, gdy Martin Bakole (20-1, 15 KO) brutalnie sprowadził go na ziemię, zadając mu pierwszą porażkę w karierze.
Amerykański pięściarz, którego nazywano "Big Baby", wydawał się mieć świat u stóp. Jego agresywny styl i nokautująca siła ciosu sprawiały, że widział w nim wielu następcę legendarnych mistrzów. Jednak po bolesnym ciosie od Bakole i późniejszej stagnacji, pojawiają się głosy o braku motywacji i, być może, przedwczesnym wypaleniu.
Decyzja o planowaniu odejścia z boksu w tak młodym wieku, kiedy to wielu pięściarzy dopiero wchodzi w szczyt swojej formy, jest alarmującym sygnałem. Czy Jared Anderson, obarczony wielkimi nadziejami, nie podołał presji, czy może po prostu nie odnalazł już pasji do szermierki na pięści? Fani z niepokojem czekają na dalsze wyjaśnienia i ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie jego przyszłości w tym brutalnym, ale fascynującym sporcie.