To była noc, którą Brooklyn zapamięta na długo. Jaron „Boots” Ennis (36-0, 32 KO) nie bawił się w szermierkę – w siódmej rundzie sędzia Harvey Dock musiał przerwać jednostronne lanie, które Ennis zgotował Xanderowi Zayasowi (23-1, 13 KO). Choć Zayas pokazał wielkie serce, w trzeciej rundzie nawet poważnie naruszając mistrza, to była tylko iskra w pożarze, który rozpętał Ennis.
„Boots” trzykrotnie posyłał rywala na deski. Po raz pierwszy w pierwszej rundzie, potem w piątej, by ostatecznie zakończyć dzieło zniszczenia w siódmej. Zapytany o zaczepki Vergila Ortiza, Ennis skwitował krótko: „On często bywa liczony, jest płaskostopny. Będzie inaczej niż myśli”. Czy czeka nas unifikacja z Sebastianem Fundorą, czy może starcie z Joshem Kellym? Ennis nie przebiera w środkach. On chce zostać twarzą boksu i na razie idzie przez dywizję jak burza.