Joe Joyce, były srebrny medalista olimpijski z 2016 roku, nie ma zamiaru kończyć swojej przygody z ringiem. Choć w ostatnich pięciu walkach zanotował aż cztery porażki, weteran wagi ciężkiej (16-4, 15 KO) otwarcie mówi o swoim „rozdziale dziedzictwa”. Aby wrócić na właściwe tory, Brytyjczyk zawitał do USA, gdzie pod okiem SugarHilla Stewarda szlifuje nową strategię na pojedynek z Artemem Suslenkowem.
Joyce przyznaje, że współpraca ze Stewardem to nowa jakość w jego boksie. – To świetne doświadczenie. Sugar ma nowe pomysły, które dodadzą głębi mojej grze, co zobaczycie w ringu w VTB Arena – zapowiada Joyce. Po serii ciężkich ciosów od Zhilei Zhanga oraz porażkach z Derekiem Chisorą i Filipem Hrgoviciem, dla Brytyjczyka każde starcie jest walką o przetrwanie w światowej czołówce. Mimo że wielu skreśla go po porażkach, Joyce przypomina przypadek Daniela Duboisa, którego sam kiedyś rozbił, a który dziś dzierży pas WBO. – W tym sporcie są wygrane i przegrane, liczy się to, jak wracasz – ucina dyskusję Joyce.