Eddie Hearn ujawnia kulisy: Netflix chce zmaksymalizować zyski, a to oznacza dopasowanie czasu walki pod rynek w USA. Zamiast tradycyjnej godziny 23:00, pierwszy gong może wybrzmieć o 2:00 w nocy. Oznacza to, że fani na stadionie mogą zostać uwięzieni na trybunach nawet do 3:00 nad ranem.
„Wszyscy i tak to obejrzą, nieważne czy o 23:00 czy o 2:00” – twierdzi Hearn, cytując argumenty Netflixa. Dla globalnej widowni to „być albo nie być”, by wycisnąć z tego pojedynku jak największe liczby. Czy Wembley wytrzyma taką próbę? Czas pokaże, ale dla wielkich pieniędzy, wielkie widowiska muszą czasem grać według obcych reguł.