Anthony Yarde (27-4, 24 KO), prawdziwy lew wagi półciężkiej, nie zwalnia tempa w poszukiwaniu kolejnej szansy na mistrzostwo! Po twardej, siedmiorundowej porażce z Davidem Benavidezem w listopadzie ubiegłego roku, „Lew” Yarde intensywnie pracuje nad powrotem na szczyt. Jego trener, Tunde Ajayi, potwierdził, że Yarde pojawi się w ringu jeszcze w tym roku, prawdopodobnie w Nigerii, pod skrzydłami Balmoral Promotions. Ale prawdziwym smaczkiem dla fanów jest możliwość konfrontacji z niepokonanym, porywającym Bennem Whittakerem, wschodzącą gwiazdą promowaną przez Matchroom.
Ajayi jasno postawił sprawę w rozmowie z TalkSport: „Rozmawialiśmy z Frankiem Smithem [CEO Matchroom] o walce z Whittakerem, a oni powiedzieli nam, że nie będzie gotowy aż do początku przyszłego roku.” To oznacza, że starcie, które od dawna elektryzuje kibiców, może ziścić się na początku 2027 roku, pod warunkiem, że olimpijski srebrny medalista pokona Conora Wallace’a w eliminatorze IBF, który odbędzie się już 3 października. Jeśli Whittaker przejdzie to sito, to jego droga może skrzyżować się z Yardem, oferując jedną z najbardziej wyczekiwanych brytyjskich konfrontacji.
Mimo że walka z odwiecznym rywalem Joshuą Buatsim wciąż jest na horyzoncie, to pojedynek z Whittakerem wydaje się w tej chwili o wiele bardziej intratny i medialny. „Ben jest teraz na swojej trajektorii wzrostowej, a ludzie zawsze próbowali budować swoją markę na Anthonym Yarde'em,” kontynuował Ajayi. „Nie chcę, żeby Ben Whittaker stał się kolejnym Joshuą Buatsim, którego cała kariera jest budowana na nas, a i tak nigdy nie dojdzie do walki. Chcemy zobaczyć to starcie: Anthony Yarde kontra Joshua Buatsi, ale chcemy go także zobaczyć z nowym, wschodzącym nazwiskiem [Ben Whittaker]. A Anthony z chęcią zmierzy się z nim. Jeśli chcesz walki, wiesz, że Anthony Yarde to twój człowiek. To pięściarz, który udowodnił swoją wartość raz po raz.” Czy to będzie przekazanie pałeczki, czy też „Lew” jeszcze raz udowodni, że ma w sobie lwi pazur? Emocje gwarantowane!