Ostatni raz McKenna w ringu zameldował się w kwietniu 2025 roku, gdzie w kapitalnym stylu pokonał weterana i byłego mistrza Liama Smitha. Od tamtej pory czekał na swoją szansę, a jego plany pokrzyżował Carlos Adames, który w styczniu ubiegłego roku wycofał się z walki o tytuł w Madison Square Garden. „Byłem o krok od walki z Adamesem, wszystko było praktycznie ustalone” – wspomina McKenna. „Nagle zmienił zdanie i wybrał kogoś łatwiejszego. To było frustrujące, ale trzymałem głowę nisko i ciężko pracowałem.”
Teraz, stojąc naprzeciwko Olihy, Irlandczyk emanuje pewnością siebie. „Oczywiście, chcę wyglądać bardzo dobrze, spektakularnie” – powiedział McKenna. „Trening idzie świetnie, sparingi doskonale. Jestem w pełni skoncentrowany na pokonaniu Etinosy w najlepszy możliwy sposób. Wierzę, że moje umiejętności techniczne są na wyższym poziomie, a fizycznie jestem o wiele silniejszy. On może wyglądać na mocnego w górnej części ciała, ale jego nogi? Wygląda, jakby opuścił dzień nóg na siłowni! Nie ważne, jak potoczy się ta walka, czy będę boksował, walczył z dystansu, z pozycji mańkuta – wierzę, że go pokonam.”
McKenna, który przez lata szlifował swój fach na amerykańskich salach pod okiem ojca Fergal’a, jest przekonany, że fani jeszcze nie widzieli jego pełnego potencjału. „W walce ze Smithem, wielu nie wiedziało, że potrafię walczyć z pozycji mańkuta, ani że mogę boksować na wstecznym biegu” – kontynuuje. „Zrobiłem to z łatwością. To tylko ułamek moich możliwości, ale trzeba mieć rywali, którzy je wydobędą. Mogę dostosować się do każdego stylu. Widziałem już wszystko w ringu.” McKenna jest pewien, że Oliha nie zaskoczy go niczym nowym i zamierza zabrać Włocha „do okopów i pokazać mu, czym jest prawdziwa walka”.
To starcie ma być również impulsem dla irlandzkiego boksu. „Zostanie mistrzem świata w sobotę z pewnością otworzy nowe drzwi” – zaznaczył McKenna, odwołując się do rosnącej popularności boksu na Zielonej Wyspie. „Wiem, że Dana White kocha Irlandczyków i zawsze wypowiada się o nich z uznaniem. Kiedy w sobotę wszyscy doświadczą tej atmosfery i przypomną sobie, jak niesamowite jest wsparcie irlandzkich fanów, to na nowo wszystko ruszy z kopyta. Mam nadzieję, że będę to robił regularnie i wierzę, że mi się to uda.” Walka o wakujący pas IBF w wadze średniej to szansa, by zapełnić lukę po latach krytyki, że tej dywizji brakuje prawdziwych gwiazd. Aaron McKenna ma wszelkie atuty, by stać się jedną z nich.