Zaledwie kilka dni po dotkliwej porażce z rąk Filipa Hrgovicia, młody prospekt wagi ciężkiej, Moses Itauma, już deklaruje chęć natychmiastowego rewanżu. To stanowisko, choć świadczące o determinacji, jest jednak przez wielu ekspertów uważane za czyste szaleństwo i proszenie się o powtórkę z koszmaru.
Weekendowa walka pokazała brutalnie, że 21-letni Itauma, mimo ogromnego potencjału i szumu medialnego, nie był gotowy na tak wysokiej klasy rywala. Hrgović zdemaskował braki w jego obronie, doświadczeniu i odporności psychicznej, serwując mu pierwszą zawodową porażkę. Natychmiastowe wskoczenie ponownie do ringu z chorwackim 'El Animal' bez solidnej przebudowy i nabrania cennego doświadczenia mogłoby zakończyć się jeszcze gorzej.
Zamiast rzucać się w wir kolejnej, potencjalnie niszczącej walki, obóz Itaumy powinien rozważyć ostrożniejsze kroki. Seria starć z solidnymi, ale nie elitarnymi rywalami pozwoliłaby mu na naukę, rozwój i stopniowe budowanie pewności siebie, tak niezbędnej w królewskiej kategorii wagowej. Powrót do jaskini lwa w tym momencie wydaje się być decyzją podjętą na emocjach, a nie chłodną kalkulacją.