"Nie wiem, dlaczego ludzie o mnie mówią" – to słowa, które z ust przyszłej gwiazdy brzmią jak herezja. Promotor Frank Warren bez ogródek nazywa go "najjaśniejszą młodą gwiazdą dzisiejszego boksu", a jego profile w mediach społecznościowych śledzą setki tysięcy fanów. Itauma tłumaczy to swoją autentycznością: "Staram się być sobą przed kamerą. A w boksie? Wydaje mi się, że moje walki są po prostu widowiskowe. Nie przechwalam się, nie afiszuję. Nie robię niczego nadzwyczajnego poza ringiem. Myślę, że to dlatego, że po prostu jestem sobą."
Choć życie w blasku fleszy nie jest jego marzeniem, Itauma przyznaje, że momentami odczuwa surrealistyczność sytuacji. "Pamiętam walkę z Jermaine’em Franklinem na początku tego roku w Manchesterze" – wspomina. "Kiedy wszyscy krzyczeli: 'Ohhhh, Mo-ses It-auma…'. Chciałem po prostu usiąść, posłuchać i docenić to. Ale to trudne, kiedy jesteś w ringu. Chcesz to docenić, przyjąć do wiadomości, ale jednocześnie nie chcesz być 'starstruck', żeby cię nie zaskoczono."
Nikt jednak nie zdołał jeszcze zaskoczyć Itaumy. Przed nim kolejne potężne wyzwanie – Filip Hrgovic, który twardo wierzy, że jego doświadczenie zadecyduje o zwycięstwie. Walka początkowo nie miała stawki mistrzowskiej, lecz po negocjacjach z Frankiem Sanchezem, stawką będzie pas IBF wagi ciężkiej. "Szczerze mówiąc, nie miałem żadnej reakcji" – skomentował Itauma informację o pasie. "Powiedziałem: 'Tak, rzućcie pas mistrza świata na stawkę'. Nie miałem żadnych uczuć. Traktowałem Hrgovica poważnie i nadal go tak traktuję."
Zapytany, czy zgadza się z oceną Warrena o byciu największym talentem, skromność mu na to nie pozwala. "Wiecie co? Myślę, że po prostu rozwinąłem się w osobę, charakter i zawodnika, którym chcę być, podobnie jak wielu innych na szczycie" – wyjaśnił. "Trudno jest zignorować Jarona Ennisa, Shakura Stevensona. Oni wszyscy są wciąż młodzi. Nie mógłbym powiedzieć, że ich przyćmiewam." Itauma wskazuje również na Agita Kabayela, obecnego mistrza WBC, jako jednego z największych rywali w przyszłości.
Przyszłość Itaumy jest jaśniejsza niż słońce nad Londynem, ale sam zawodnik z trudem akceptuje jej niektóre aspekty. "Właśnie miałem wywiad z BBC i zapytali mnie, co jest jedną rzeczą, której ludzie nie wiedzą o Mosesie Itaumie?" – opowiada. "A ja powiedziałem: 'W rzeczywistości nie chcę być w blasku jupiterów, ale patrząc na to, jak idzie moja kariera, wygląda na to, że nie mam wyboru'." Czyżby boks znalazł swojego króla wagi ciężkiej, który bardziej ceni ciszę i spokój niż ryk tłumów?