To tempo poraża. Zaledwie po ośmiu zawodowych pojedynkach, niepokonany prospekt wagi średniej Taylor Bevan (8-0, 8 KO) otrzymał szansę, o której inni mogą pomarzyć na koniec kariery. Już w najbliższą sobotę Brytyjczyk wystąpi na stadionie piłkarskim Southampton FC, a naprzeciw niego stanie twardy Polak mieszkający w Manchesterze, Ryszard Lewicki. Impreza współorganizowana przez Matchroom i Queensberry Promotions to absolutny kamień milowy dla tamtejszego boksu. W walce wieczoru miejscowy faworyt Ryan Garner skrzyżuje rękawice z Michaelem Magnesim o pas WBC interim w wadze super piórkowej.
Dla Bevana to powrót w rodzinne strony po latach tułaczki. Zarządzany przez irlandzkiego menedżera Briana Petersa pięściarz przez lata boksował w amatorach na całym świecie, a jego rodzina musiała śledzić transmisje w internecie. Teraz dostaje stadionową wrzawę na własnym podwórku. Bevan przed tą walką podjął odważną decyzję i zmienił narożnik. Zostawił dotychczasowego trenera Colina Jonesa i przeniósł się do Manchesteru, pod skrzydła duetu Jamie Moore i Nigel Travis. W nowej sali trenuje u boku takich postaci jak Chantelle Cameron czy niezwykle charyzmatyczny Dave Allen.
Młody Brytyjczyk nie ukrywa, że obecność weteranów pomaga mu otworzyć się mentalnie i radzić sobie z presją. Dotychczas cichy i wycofany, teraz ma pokazać sportowy pazur. Ryszard Lewicki nie przyjeżdża jednak na St Mary's Stadium, by tylko asystować przy narodzinach nowej gwiazdy. Polak zamierza zepsuć to święto i zafundować faworytowi brutalne zderzenie z rzeczywistością. Ring zweryfikuje wszystko.