Niewiele brakowało, by świat boksu został wstrząśnięty do posad! 31 lipca w Dżuddzie, Kristian Prenga, skazywany na pożarcie, dokonał niemożliwego – dwukrotnie zaskoczył i powalił na matę samego Anthony'ego Joshuę w inauguracyjnej rundzie. Widzowie przecierali oczy ze zdumienia, a zapach sensacji unosił się w powietrzu. Jednak zamiast iść za ciosem, w drugiej odsłonie Prenga zwolnił, dając tlen ciężko zranionemu Anglikowi, który wykorzystał szansę, kończąc pojedynek przed czasem.
Prenga, choć nie obejrzał jeszcze całej walki, nie kryje żalu. „Szczerze mówiąc, myślałem, że skończę walkę w pierwszej rundzie. On [Joshua] trzymał mnie, próbował trzymać, a ja myślałem, że go skończę w pierwszej, drugiej lub trzeciej. A w drugiej rundzie, nie wiem, co się stało”, wyznał Albańczyk. Przyznaje, że jego trener, Muhammad Abdul Salaam, nakazał mu zwolnić, kontrolować oddech i jabować. „Może chciał oszczędzać moje siły na 12 rund, ale ja uwielbiam atakować! Może byłoby lepiej, gdybym po prostu szedł do przodu. Mógłbym go zatrzymać. Może w drugiej rundzie skończyłbym walkę, gdybym walczył tak, jak w pierwszej.”
Największe kontrowersje wzbudziły spekulacje, jakoby Prenga "sprzedał" walkę, by Joshua mógł kontynuować plany wielkich pojedynków, np. z Tysonem Furym. Simon Jordan z talkSPORT i Paulie Malignaggi sugerowali taką możliwość. Prenga odpowiada z wściekłością: „Po pierwsze, nie jestem na sprzedaż! Obiecuję! Po drugie, dlaczego miałbym sprzedawać walkę? Gdybym wygrał, zarobiłbym więcej pieniędzy, niż ją sprzedając!” To jasna i twarda deklaracja. Prenga, mimo porażki, jest dumny ze swojego występu. „Wszyscy mówili: «Kto to jest? Dlaczego walczy z Joshuą?». Ale co powiedzą teraz? Ja też rzuciłem Joshuę na deski w pierwszej rundzie! Joshua to dwukrotny mistrz świata, mistrz olimpijski, nigdy wcześniej nie leżał w pierwszej rundzie tak jak wtedy. Wiem, że mam tę moc.”
Mimo przegranej, Prenga (20-2, 20 KO) wyszedł z tego starcia z podniesioną głową i znacznie silniejszą pozycją negocjacyjną. Kontrakt z Matchroom to tylko kwestia czasu, a trzydziestopięcioletni Albańczyk, choć zawieszony na trzy miesiące z powodu nokautu, patrzy z optymizmem w przyszłość. Joshua, mimo że poza czołówką rankingów The Ring i TBRB, wciąż jest dla Prengi "wielkim wojownikiem" i "ciężkim orzechem do zgryzienia" dla Tysona Fury'ego. Jedno jest pewne: o Kristianie Prendze usłyszymy jeszcze nie raz!