Nikt nie mógł przewidzieć takiego obrotu spraw. Filip Hrgović (18-0, 15 KO), choć ostatecznie zwyciężył przez TKO w dziewiątej rundzie i zgarnął wakujący tytuł IBF wagi ciężkiej, przez większość walki był w defensywie. To Moses Itauma (12-1, 9 KO) dominował, prowadząc na kartach punktowych i posyłając Chorwata na deski w drugiej odsłonie. Zwycięstwo wydawało się być w zasięgu ręki młodego geniusza.
Zasiadający przy ringu Prince Naseem Hamed (36-1, 31 KO), zadeklarowany fan talentu Itaumy, był „tak zaskoczony” przebiegiem zdarzeń. „Moses wyglądał spektakularnie na początku walki, zdobył nokdaun w drugiej rundzie i wydawało się, że Hrgović przegrywa każdą rundę. Nie wierzyłem własnym oczom, gdy zobaczyłem, jak to się odwraca” - relacjonował legendarny „Książę”.
Hamed podkreślił, że choć Itauma stracił impet i osłabł w późniejszych rundach, to początkowy pokaz jego umiejętności był bezdyskusyjny. „Widać było, że zabrakło mu tlenu. Hrgović po prostu czekał na swoją szansę i wykorzystał to wyczerpanie. To bolesna lekcja, ale Moses ma to coś. Musi wrócić do desek kreślarskich, poprawić kondycję i udowodnić, że ta porażka to tylko przystanek na drodze do wielkości” - skwitował Hamed, wskazując na to, co zadecydowało o losach pojedynku.