Raymond Muratalla (24-0, 17 KO) ma jasny cel: zostać numerem jeden wagi lekkiej. W sobotę w Las Vegas czeka go twarda przeprawa z Brazylijczykiem Robsonem Conceicao (21-3-1, 10 KO). To nie jest czas na błędy, bo za plecami Muratalli czyha cały szereg wyzwań, w tym marzenie o walce z Shakurem Stevensonem.
„Ciągle go wyzywam, ale na razie skupiam się na tym, co mam na talerzu” – mówi 29-latek z Fontany. Conceicao to stary wyga, który widział w ringu wszystko, od walki z Navarette po starcia z Fosterem. „To będzie wojna. Jestem gotowy pokazać moją lepszą wersję” – zapowiada Muratalla. Jeśli wygra w ten weekend, drzwi do unifikacji z kimkolwiek – czy to ze zwycięzcą starcia Roach-Zepeda, czy innymi mistrzami – staną otworem.