Raymond Muratalla (25-0, 17 KO) rośnie na prawdziwego dominatora kategorii lekkiej. Po wygranej z Andym Cruzem, tym razem na jego drodze stanął utytułowany Brazylijczyk Robson Conceicao (21-4-1, 10 KO). Wynik? Jednostronna lekcja boksu, zakończona pewnym zwycięstwem na punkty: 118-110 i dwukrotnie 117-111.
Muratalla od pierwszej rundy narzucił mordercze tempo. Konsekwentne ataki na korpus i celne prawe sierpy sprawiły, że olimpijczyk z Brazylii szybko stracił wiarę w powodzenie swojej misji. Nawet próby zmiany ustawienia na mańkuta nie dały Conceicao wytchnienia. W piątej rundzie Muratalla już kontrolował ring, a w drugiej połowie walki to on rozdawał wszystkie karty.
Na trybunach Virgin Hotels Resort Casino zasiadły największe gwiazdy dywizji: Shakur Stevenson czy świeżo upieczony mistrz WBC William Zepeda. Muratalla wysłał im jasny sygnał: pas IBF jest w bezpiecznych rękach i to on ma chrapkę na największe walki w świecie boksu.