W pojedynku o pas WBA w wadze półśredniej, który odbył się w Las Vegas, Rolando Romero (16-2, 13 KO) miał swoją szansę na zszokowanie świata. W pewnym momencie walki, precyzyjny i ciężki lewy sierpowy wylądował na szczęce Teofimo Lopeza (21-2, 13 KO), wyraźnie go naruszając. Był to moment, na który „Rolly” czekał i który mógł odwrócić losy całego starcia.
Niestety, to, co nastąpiło po tym ciosie, okazało się kluczowe dla końcowego wyniku. Zamiast ruszyć do zdecydowanego ataku i spróbować dobić zranionego rywala, Romero zwolnił tempo. Brak narzucenia presji i serii kolejnych, morderczych ciosów dał Lopezowi cenne sekundy na odzyskanie pełni sił. „The Takeover”, słynący ze swojej determinacji, wykorzystał tę okazję, by wrócić do gry i kontrolować przebieg pojedynku.
Ta chwila zawahania kosztowała Romero tytuł. Choć zademonstrował, że ma w rękach potężną broń, brak instynktu zabójcy w decydującym momencie sprawił, że pas WBA powędrował do rąk Teofimo Lopeza. To brutalna lekcja boksu, przypominająca, że w szermierce na pięści liczy się nie tylko siła pojedynczego ciosu, ale także umiejętność wykorzystania każdej nadarzającej się okazji.