Royston Barney-Smith (22-0) nie zostawił złudzeń w starciu z Reece'em Bellottim (22-8). Na kartach sędziowskich widniały miażdżące wyniki: 100-90, 99-91 oraz 98-92. 22-letni podopieczny Bena Davisona od pierwszych sekund kontrolował dystans, używając szybkich rąk i świetnej pracy nóg, by rozbić defensywę bardziej doświadczonego, ale wolniejszego rywala.
Już w pierwszych 20 sekundach Barney-Smith mocnym lewym dał do zrozumienia, kto dzierży stery w ringu. Bellotti próbował odpowiadać, szukając szansy w ciosach na korpus, jednak młody prospekt był zbyt mobilny i zbyt precyzyjny. Każda próba zbliżenia się do rywala przez Bellottiego kończyła się celną kombinacją „RBS”. To było jednostronne widowisko, które utwierdziło obserwatorów w przekonaniu, że mamy do czynienia z zawodnikiem o ogromnym potencjale. Po walce Barney-Smith jasno zadeklarował ambicje, wyzywając do ringu Jono Carrolla.