Pięściarski świat czekał na kolejny ruch Devina Haneya (32-2, 17 KO), a wtem z cienia wyszedł Shakur Stevenson (18-0, 9 KO), by rzucić rękawicę. Stevenson, znany z ciętego języka i doskonałych umiejętności, nie przebierał w słowach, jasno stawiając sprawę: Haney po prostu skończyły się opcje.
Według Stevensona, jedynym logicznym i godnym krokiem dla Haneya jest teraz przejście do wagi super półśredniej i starcie z niekwestionowanym mistrzem tej dywizji, Jaronem „Bootsem” Ennisem (34-0, 29 KO). To wyzwanie o najwyższą stawkę, które może zdefiniować dalszą karierę obu pięściarzy w jaskini lwa.
Haney ostatni raz boksował, pokonując na punkty Briana Normana Jr (27-3, 13 KO) i zdobywając tym samym pas WBO w wadze półśredniej. Od tamtej pory jego kibice z niecierpliwością czekają na kolejne ogłoszenia. Stevenson swoją wypowiedzią nie tylko naciska na Haneya, ale i podgrzewa atmosferę wokół potencjalnego megahitu.
Taka konfrontacja to byłaby prawdziwa gratka dla fanów boksu, zestawienie dwóch z najbardziej utalentowanych pięściarzy obecnej generacji. Czy Haney ugnie się pod presją i podejmie wyzwanie rzucone przez Stevensona? Czas pokaże, czy odważne słowa Shakura Stevensona skłonią Devina Haneya do przyjęcia walki, która mogłaby wstrząsnąć wagą super półśrednią.