Zanim Steven Cairns (14-0, 9 KO) stał się gwiazdą mediów społecznościowych, musiał przejść długą drogę. Urodziny? Zamiast tortu – łosoś i ziemniaki. To najlepszy dowód na to, jak 24-latek podchodzi do dyscypliny. W wieku 18 lat opuścił dom, by pod okiem Dave'a Coldwella w Rotherham szlifować formę u boku najlepszych, takich jak Hopey Price czy Jordan Gill.
Cairns to pilny uczeń boksu. Podgląda Canelo, analizuje shoulder roll Jamesa Toneya i czuje chemię wewnątrz ringu niczym Julio Cesar Chavez. W najbliższą sobotę w Dublinie czeka go sprawdzian z Senanem Kellym (12-1, 2 KO). „Zdobycie tytułu to dopiero początek” – mówi Irlandczyk, dla którego celem nadrzędnym jest bycie mistrzem bez podziału na kategorie wagowe. Ring zweryfikuje, czy obietnice pójdą w parze z czynami.