Potężny saudyjski szejk Turki Alalshikh rzuca na szalę cały swój autorytet i miliony dolarów, by doprowadzić do upragnionego starcia gigantów wagi ciężkiej: Anthony'ego Joshui z Tysonem Furym. To ma być bokserski kongres, jakiego ta dyscyplina jeszcze nie widziała. Przewodniczący General Entertainment Authority w Arabii Saudyjskiej oficjalnie ogłosił plan zorganizowania wielkiego szczytu promocyjnego. Przy jednym stole mają zasiąść absolutni władcy bokserskiego biznesu: Dana White, Nick Khan, Frank Warren, Eddie Hearn oraz kluczowi gracze z platformy streamingowej DAZN. Cel jest prosty – wypracować jasną, wspólną wizję promocji pojedynku, na który czeka cały świat.
Szejk nie ukrywa, że zależy mu na rewolucji, a czas bezlitośnie ucieka. W swoim oświadczeniu przekazanym dla prestiżowego magazynu The Ring, Turki Alalshikh użył niezwykle mocnych i osobistych słów, które pokazują, jak wielka presja ciąży na organizatorach. Saudyjski wizjoner chce doprowadzić do porozumienia ponad podziałami za wszelką cenę, zanim bokserskie imperium straci niepowtarzalną szansę.
„Zrobię co w mojej mocy, aby wkrótce zorganizować spotkanie z moimi braćmi. Chcę przynieść pokój i rewolucję dla boksu” – zadeklarował Alalshikh. Dodał również z rozbrajającą szorstkością: „Mam nadzieję, że mi się uda i kibice boksu zobaczą biały dym unoszący się z komina. Chcę to zrobić, zanim stracę pamięć. Boję się, że w 2028 lub 2029 roku zapomnę, jak się nazywam”. Te słowa brzmią jak ostateczne ostrzeżenie dla promotorów – albo dogadacie się teraz na warunkach szejka, albo gigantyczne pieniądze bezpowrotnie odpłyną. Ringowe legendy muszą w końcu skrzyżować rękawice.