W sobotę na Gold Coast dojdzie do starcia, które może być dla Teremoany (11-0, 11 KO) przepustką do największych walk w królewskiej kategorii. Naprzeciw niego stanie Amerykanin DeAndre Savage. Dla 28-letniego pięściarza, mierzącego 198 centymetrów, to coś więcej niż tylko kolejny występ w ringu. To misja.
„Kiedy miałem 21 lat, poprosiłem rodzinę i przyjaciół, żeby przestali mówić do mnie Samson. Chcę, żeby świat znał nazwisko mojego dziadka, który był nauczycielem na Wyspach Cooka” – tłumaczy zawodnik zarządzany przez Briana Petersa. Teremoana nie owija w bawełnę: wymaga respektu, bo sam go daje, a swoje walki traktuje jako sposób na budowanie dziedzictwa.
Jego ojciec, który nigdy nie dostał szansy na wielką karierę, zaszczepił w nim bokserskiego bakcyla. Teraz syn, z potężnymi argumentami w pięściach, pnie się w rankingach, obiecując, że nie spocznie, dopóki nie dotrze na sam szczyt.