Pod mostem w Sydney napięcie sięga zenitu. Tim Tszyu (27-3, 18 KO), syn legendy, wraca do ringu po bolesnych porażkach z Sebastianem Fundorą. Teraz naprzeciw niego staje były mistrz trzech federacji, Errol Spence Jr. (28-1, 22 KO). Stawką nie jest pas, ale honor i powrót na szczyt. „Jestem underdogiem? Niech będzie. Chcę po prostu wejść tam i go zmiażdżyć” – zapowiada Tszyu.
Spence, który nie walczył od czasu dotkliwej porażki z Terencem Crawfordem, zapewnia, że jego głód zwycięstwa jest tak samo wielki jak przed laty. Obaj zawodnicy zmienili sztaby trenerskie i obaj wiedzą, że to starcie to „być albo nie być”. Szykuje się brutalna szermierka na pięści.