Tim Tszyu (27-3, 18 KO) nie traci czasu. Po serii trzech zwycięstw, w tym kwietniowym shutoutcie przeciwko Denisie Nurji, 31-letni Australijczyk został oficjalnie mianowany pretendentem numer jeden federacji WBO. Dla Tszyu to jasny sygnał, że mimo bolesnych porażek z Sebastianem Fundorą i Bakhramem Murtazalievem, nadal liczy się w światowej elicie.
Już 25 lipca na Afterpay Arena w Sydney, Tszyu stanie przed wielkim wyzwaniem – w walce wieczoru zmierzy się z legendarnym Errolem „The Truth” Spence'em Jnr. Spence wraca do gry po dłuższej przerwie i choć aktualnie nie figuruje w rankingach WBO, to starcie może zdefiniować dalszą karierę obu pięściarzy. Brandon Adams, który dotąd zajmował pozycję lidera, przez swoją nieaktywność musiał ustąpić miejsca rozpędzonemu Australijczykowi.