Wielki triumf i koniec pewnej epoki
To była jedna z tych nocy, które na zawsze zmieniają układ sił na światowych ringach. Tim Tszyu (25-1, 17 KO) zanotował najcenniejsze zwycięstwo w zawodowej karierze, bezdyskusyjnie pokonując byłego unifikowanego mistrza świata wagi półśredniej. Errol Spence Jr (28-2, 22 KO) po tej bolesnej lekcji postanowił definitywnie zawiesić rękawice na kołku, ulegając niszczycielskiej sile reprezentanta Australii.
Waga średnia na celowniku
Kategoria średnia, uważana dotychczas przez wielu ekspertów za nieco uśpioną, zyskuje właśnie nowego, szalenie niebezpiecznego gracza. Tszyu wyraźnie zaznaczył, że interweniuje w tej dywizji z myślą o najwyższych trofeach. Szermierka na pięści w jego wykonaniu zyskała nowy, potężny wymiar, a rywale muszą liczyć się z jego wyjątkowo ciężkimi rękami.
Kto następny na liście australijskiego niszczyciela?
Giełda nazwisk ruszyła natychmiast po końcowym gongu. Opromieniony sukcesem Tszyu głośno domaga się walk ze ścisłą czołówką globu, deklarując gotowość do starcia z każdym posiadanym pasem czempiona. Kibice mogą być pewni, że kolejne wejście Australijczyka między liny dostarczy olbrzymich emocji.