Sam Tyson Fury (34-1-1, 24 KO), niezaprzeczalny „Król Cyganów”, w ostatniej wypowiedzi dla mediów rzucił światło na kwestię najmocniej bijących pięściarzy w historii wagi ciężkiej. Co ciekawe, w jego subiektywnym zestawieniu, obok spodziewanego faworyta, znalazł się również inny, mniej oczywisty rywal z przeszłości, którego ciosy zapisały się w pamięci mistrza.
Nie ma zaskoczenia, że na szczycie listy Fury'ego znalazł się Deontay Wilder (43-3-1, 42 KO). Ich epicka trylogia, zakończona w 2021 roku, to jedna z najbardziej ikonicznych serii w historii boksu. Brytyjczyk dwukrotnie lądował na deskach w czwartej rundzie, by ostatecznie w jedenastej odsłonie zakończyć walkę i udowodnić swoją dominację. Siła ciosu „Brązowego Bombardiera” jest legendarna, a sam Fury doskonale wie, co to znaczy przyjąć takie uderzenie.
Wielu kibiców spekuluje, kto mógłby być tym drugim, mniej oczywistym nazwiskiem, które Fury umieścił w swoim TOP 10. Brytyjski mistrz, w swoim stylu, utrzymuje fanów w napięciu, ale jego słowa jedynie podkreślają wagę ciosów, które potrafią zmienić bieg pojedynku w ułamku sekundy. Dyskusja o najsilniejszych puncherach wszech czasów trwa, a głos Tysona Fury'ego z pewnością doda jej pikanterii.