Pełna analiza walki! Oleksandr Usyk ocalał w starciu z Rico Verhoevenem w Egipcie | Boxing24

Pełna analiza walki! Oleksandr Usyk ocalał w starciu z Rico Verhoevenem w Egipcie

Wojna w cieniu piramid: Usyk kontra Verhoeven

To miało być starcie, które wejdzie do kanonu sportów walki jako jedno z najbardziej niezwykłych i nieprzewidywalnych widowisk. Na tle majestatycznych Piramid w Gizie w Egipcie, w dniach 23-24 maja 2026 roku, niepokonany champion Oleksandr Usyk położył na szali swoje mistrzowskie pasy federacji WBC oraz WBA w wadze ciężkiej. Naprzeciw niego stanął absolutny gigant sportów uderzanych, „Król Kickboxingu” i dominator organizacji GLORY, Rico Verhoeven. Choć dla Holendra był to dopiero drugi występ w boksie zawodowym, jego niesamowite przygotowanie pod czujnym okiem wybitnego trenera Petera Fury'ego sprawiło, że fani zgromadzeni na egipskiej pustyni przecierali oczy ze zdumienia. Przez niemal cały dystans kibice oglądali absolutną ringową wojnę, w której faworyzowany Ukrainiec musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, by ujść z życiem z rąk potężnego rywala.

Taktyczny majstersztyk debiutanta i mistrzowskie kłopoty

Od pierwszego gongu mierzący około 196 cm Rico Verhoeven doskonale wykorzystywał przewagę wzrostu oraz zasięgu ramion. Prezentując nieskazitelną pracę nóg, żelazną kondycję i szczelną defensywę, Holender narzucił mistrzowi mordercze tempo. Choć w 4. rundzie Oleksandr Usyk zdołał mocno wstrząsnąć przeciwnikiem precyzyjnymi kombinacjami, w wyniku których z ust debiutanta wypadł ochraniacz na zęby, mistrz nie potrafił przypieczętować sukcesu przed czasem. Verhoeven szybko się zregenerował i w kolejnych odsłonach, zwłaszcza w 8. i 9. rundzie, bezlitośnie spychał Ukraińca na liny, zasypując go ciosami. Statystyki systemu CompuBox potwierdziły tę niewiarygodną dominację: Holender minimalnie przewyższył czempiona w liczbie celnych uderzeń stosunkiem 113 do 112. W momencie przerwania walki sytuacja na kartach punktowych była dla Usyka dramatyczna. Dwóch sędziów wskazywało remis 95-95, trzeci widział prowadzenie Verhoevena 95-94, natomiast eksperci DAZN News punktowali starcie aż 98-92 na korzyść pretendenta.

Dramat w 11. rundzie i sędziowski skandal

Kiedy wydawało się, że wielki champion straci status niepokonanego, w 11. rundzie nastąpił przełom. Oleksandr Usyk, świadomy niekorzystnego obrotu spraw na kartach punktowych, postawił wszystko na jedną kartę. Genialny, prawy podbródkowy wstrząsnął Holendrem i po raz pierwszy posłał go na deski. Choć zamroczony Rico Verhoeven zdołał powstać, mistrz ruszył do wściekłego ataku, zasypując go gradem ciosów. To, co wydarzyło się chwilę później, wywołało falę potężnych kontrowersji. Sędzia ringowy Mark Lyson zdecydował się przerwać pojedynek zaledwie na sekundę przed końcem 11. rundy, podczas gdy Verhoeven wciąż stał na nogach i wyrażał gotowość do dalszej walki. Co więcej, rozwścieczony Usyk zadał jeszcze serię ciosów już po gongu kończącym starcie, co wywołało furię w narożniku Holendra. „Tak, oczywiście, myślałem, że to wczesne przerwanie. Ostatecznie nie ode mnie to zależy. Ale mimo to uważałem, że było trochę za wcześnie. Sędzia wiedział, że zbliżamy się do końca rundy. Pozwól mi paść na tarczy albo niech zabrzmi gong, tak pomyślałem” – skomentował rozżalony Verhoeven, który jednocześnie wyraził wdzięczność, że Oleksandr Usyk dał mu tę szansę. Zwycięzca, legitymujący się teraz rekordem 25-0 (64% KO), z wielkim szacunkiem odniósł się do oponenta: „Rico, jesteś niesamowitym wojownikiem. Dziękuję bardzo”.

Krajobraz po bitwie i wielkie zapowiedzi

Mimo że 39-letni Oleksandr Usyk zachował pasy i status pierwszego w historii trzykrotnego niekwestionowanego mistrza w dwóch kategoriach wagowych w erze czterech pasów, jego aura nietykalności została mocno naruszona. Z kolei 37-letni Rico Verhoeven pokazał całemu światu, że lata spędzone pod okiem Petera Fury'ego stworzyły z niego pełnoprawnego pięściarza elity wagi ciężkiej. Saudyjski promotor Turki Al-Sheikh już zadeklarował chęć organizacji rewanżu, co zwiastuje kolejny wielki hit. Warto wspomnieć, że na tej samej gali w Egipcie doszło do innych pasjonujących starć. Hamzah Sheeraz brutalnie znokautował w 3. rundzie Alema Bagicia, sięgając po pas WBO wagi super średniej, natomiast Jack Catterall całkowicie zdominował Shakhrama Giyasova, wygrywając jednogłośną decyzją sędziów (119-108, 118-109, 116-111) i zdobywając tytuł WBA Regular w wadze półśredniej.