Ósmego sierpnia, stolica Irlandii, Dublin, stała się świadkiem dziesiątej gali organizowanej przez stajnię Zuffa, która po raz kolejny zaserwowała fanom prawdziwą ucztę. Głównym daniem wieczoru było starcie dwóch niepokonanych wojowników w wadze średniej, którzy mieli postawić wszystko na jedną kartę – swoje nieskazitelne rekordy i marzenia o mistrzowskim pasie.
Z jednej strony ringu stanął lokalny bohater, uwielbiany przez irlandzką publiczność Aaron McKenna (20-0, 10 KO). Jego dwadzieścia zwycięstw bez porażki budziło podziw i nadzieję, że to właśnie on zatrzyma mistrzowski pas w Dublinie. Jego ręce, szybkie i precyzyjne, miały być kluczem do sukcesu w tej arcyważnej potyczce. Cała Irlandia z zapartym tchem śledziła jego drogę na szczyt.
Z drugiej strony, niczym wytrawny gladiator z Półwyspu Apenińskiego, czekał na niego Włoch Etinosa Oliha (22-0, 10 KO). Również on szczycił się perfekcyjnym bilansem, a jego dwadzieścia dwa zwycięstwa, w tym dziesięć przed czasem, świadczyły o potężnym uderzeniu i nieustępliwości. Dla Olihy walka w Dublinie była szansą na zdobycie światowego tytułu i zrobienie kroku milowego w karierze, a wejście do "jaskini lwa", jaką jest 3Arena, było dla niego testem charakteru.
Stawką był tytuł mistrza świata IBF w wadze średniej. Tego wieczoru fani boksu w Wielkiej Brytanii i Irlandii mieli okazję śledzić ten emocjonujący pojedynek na żywo, a zwycięstwo jednego z nich miało otworzyć mu drzwi do prawdziwej elity światowego boksu. Bez względu na wynik, który z pewnością wstrząsnął światem wagi średniej, obaj pięściarze zapisali kolejny rozdział w swoich karierach, dostarczając kibicom niezapomnianych wrażeń.