Gdy William Zepeda (34-1, 27 KO) wysiadł na lotnisku w Meksyku, w powietrzu czuć było magię. Kibice przywitali swojego bohatera jak króla, który po 12 rundach szermierki na pięści w Las Vegas zdominował Lamonta Roacha Jr. Sędziowie nie mieli wątpliwości – punktowali 118-110 i dwukrotnie 117-111 dla Meksykanina.
Dla 30-latka to nie tylko pas WBC, ale przede wszystkim odkupienie win po bolesnej lekcji od Shakura Stevensona sprzed 13 miesięcy. Zepeda nie owija w bawełnę: „To był test, którego wtedy nie zdałem. Stałem się pokorniejszy, przepracowałem słabości i dzisiaj jestem mistrzem świata”. Teraz ma jeden cel – kolejny rywal, bez znaczenia kto, zostanie przez niego „rozbity”.