Oliwa dolewana jest do ognia, a nerwy stają się coraz bardziej napięte. Mimo że od miesięcy mówi się o potencjalnym super-starcie między Tysonem Furym (35-1-1, 25 KO) a Anthonym Joshuą (28-3, 25 KO), konkretów jak nie było, tak nie ma. Ta sytuacja doprowadziła do tego, że obóz „Króla Cyganów” postanowił przyspieszyć wydarzenia, publicznie ponaglając do ogłoszenia wiążących decyzji.
Frustracja narasta, a fani boksu na całym świecie z każdym dniem z niecierpliwością wyczekują wieści o lokalizacji i terminie walki. Jest to pojedynek, który ma szansę zdefiniować epokę w wadze ciężkiej, a jego przeciągające się negocjacje zaczynają nużyć środowisko. Czy to publiczne naciskanie przyniesie wreszcie oczekiwany efekt, czy tylko pogłębi impas?
Eksperci od dawna debatują nad tym, gdzie i kiedy miałaby odbyć się ta szermierka na pięści. Mówi się o Bliskim Wschodzie, ale także o Wembley lub Madison Square Garden. Jedno jest pewne - świat boksu chce tej walki, a obóz Fury'ego daje wyraźny sygnał, że czas na odkładanie decyzji dobiega końca. Pozostaje czekać, czy ten sygnał zostanie usłyszany i czy wkrótce ujrzymy biały dym nad negocjacyjnym stołem.